poniedziałek, 11 lutego 2013

Rozdział II

   Rozdział II
'' Tajemnicza księgarnia''

  Właśnie doszłam do domu Syzane, jak zwykle koło nogi lata mi jej małpka Tessy i przytula tymi swoimi włochatymi łapkami moja nogę. Nie da rady jej odczepi aż nie wejdę do domu i nie zobaczy znów Syzane.
Nie zdążyłam zapukać do drzwi a otworzyła mi je jej mama.
- Już już, ile jestem winna? Gdzie mój portfel? Może pani położyć przesyłkę  na komodzie - szuka chyba portfela po szafkach gdy nagle odzywam się:
- Ale proszę Pani, to ja Silvia - i jak zwykle wyszczerzyłam moje białe zęby.
- Silvia? - dopiero spojrzała w moją stronę - Już myślałam że to listonosz, czekam na przesyłkę cały dzień. Syzane jest w ogrodzie za domem, idz do niej - uśmiechnęła się życzliwie i poszła dalej robić swoje codzienne obowiązki.
  Mama Syzane nie pracuję, bo stać ich na to. Ojciec Syzane jest Striamem. Dlatego mama Syzane- Pani Nel Cortneey zajmuje się domem i dziećmi. Syzane ma szczęście, ma jeszcze trójkę rodzeństwa: trzyletnią siostrę Kam, siedmioletniego brata Nigela i 17 letniego brata Gala. Przechodzę przez wąską drużkę za dom Syz i widzę ją leżącą na hamaku a koło niej Gala. Nagle wzdrygam słysząc głos Syz:
- Tessy, małpko moja, zostaw ją. No chodź, no chodź. A zobacz co mam! - Woła do siebie małpkę, która przez całą drogę była przyczepiona do mojej nogi.
- Cześć wam! Pomachałam im i pośpiesznie idę do nich gdy Gal spojrzał się tylko na mnie, jakby się wystraszył, w pędzie zaproponował coś do picia i już go nie było. Wyglądał jakby rozmawiali o czymś ważnym i się spłoszył... Nie wiem o co mu mogło chodzić.
- Dlaczego tak szybko sobie poszedł? - zapytałam ze zdziwieniem.
 Syz spojrzała na mnie jednoznacznym wzrokiem i powiedziała:
- no nie bądź zła. Ale wyznał mi właśnie że chce zaprosić Anni na połowinki ostatniej klasy.  No wiesz potem to już tylko same przygotowania i zależnie od kiedy kto kończy 18 lat idzie do pracy. Nakierowywałam go trochę, że źle wybrał czy coś i że mam kogoś lepszego, miałam na myśli ciebie i....
Przerwała gdy zobaczyła jak moje policzki nabrały soczystego czerwonego koloru. Tak, zawstydziłam się. Podkochuję się już dobre trzy lata w Bracie Syzane. Co tu się dziwić. Wysportowany, wysoki, szczupły, niebieskooki, kędzierzawy blondyn o nienagannej urodzie. Cała rodzina Cortneey'ów ma kręcone blond włosy. Nie jedna mdleje na jego widok. Ale jesteśmy przyjaciółmi i czasem mam wrażenie, że traktuje mnie jak jedną z sióstr. Nie chcę być traktowana jak siostra. Chcę...
- Ej pomidorku, nad czym tak myślisz? - Wyrwała mnie z zadumy uśmiechając się szeroko.
- O wszystkim, ale przeleciała mi przez głowę tez imię Annie. Dlaczego akurat ją wybrał? - Wyrzuciłam z siebie na jednym tchu.
Annie. Piękna dziewczyna. Rudowłosa, zielonooka z piegami o bladej cerze. Ma piękne duże przejrzyste oczy i pełne usta. Chłopaki ją ubóstwiają. Ale jest opryskliwa,wredna i dba tylko o swój interes.
- Co ona ma takiego czego nie mam ja? - szybko skończyłam bo zauważyłam jej znaczący wzrok oznaczający, że Gal wraca z piciem. Przychodzi z fluorescencyjną, zielonkawo-morską lemoniadą. Pyszna, chyba najlepsze picie na tej Ziemi. Nazywamy ją ''kawałkiem morza''.
- trzymaj młoda! - Szczerzy się brat Syz i targa moją grzywkę. Daje też siostrze i pyta:
- Co tam ślicznotki, co dzisiaj robimy? - On zawsze mówi takim szarmanckim głosem, jakby miał właśnie zaprosić mnie na randkę moich marzeń, tak już ma a raczej bajeranci tak mają.
- Bardzo dobre pytanie, macie jakieś pomysły? - Zapytała Syz
- A pamiętacie może ta fajną stara księgarnie? Wiecie ta, co wrażenie sprawia gdy się do niej wchodzi takiej wiecznej zagadki.
- tak, czadowy klimat! - mówi Gal.
- więc już wiemy gdzie dzisiaj idziemy, chodźmy! - odparłam wesoło.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz