środa, 17 kwietnia 2013

Rozdział IV

Rozdział IV

Wleciałam na górę do Syz. Juz zaczynałam mówić gdy mi przerwała?
- Co to było? - Podeszła bliżej - Widziałam was z okna
Przytknęła mi palec do mostka spojrzała złowrogo
- Jak zranisz mojego brata to pożałujesz...
Nie wierzyłam, że ona to mówi. Przecież jesteśmy przyjaciółkami. Wiedziała, że bujam się w nim od zawsze. Spojrzałam na nia lekko zaskoczona i gdybym miała ogon to bym go w tym momencie podkuliła. Popatrzyła na mnie izamrugała. Za chwilkę parsknęła śmiechem.
- Ty myślałaś, że ja tak serio? - Śmiała się głośno- żebyś widziała swoja minę. No po prostu boki zrywać - wypowiadała słowa przez śmiech.
- A więc tak sobie pogrywasz. Zobaczymy kiedyś tez ci sie tak odpłacę - usmiechnęłam się tajemniczo i podniosłam jedną brew.
- No to opowiadaj, co sie stało? dlaczego tak wyszliście?
Usiadłam na łóżku i opowiedziałam jej całą rozmowę.
- A to dlatego tak się spłoszył kiedy przyszłaś. Ze mną omawiał tylko Annie, bo ona na pewno by go chciała, znaczy jeszcze chciał się upewnić gdybyś Ty się nie zgodziła. To dlatego się czerwienił jak wspominałam o tobie kruku.
Kruku. Kto tak do mnie mówił? Już wiem. Ten typek z kozy. Zaraz Rissel? Tak Rissel. Zapatrzyłam się przez chwilkę w ścianę. Próbowałam odtworzyć w pamięci jak wyglądał, jak mówił.
- Słuchaj mnie. Jak byłam w kozie poznałam pewnego gościa. Taki wysoki blondyn o brązowych oczach jak czekolada. Wysportowany, wysoki. Troszkę przeciwieństwo Gala jeśli chodzi o urodę. Gal ma miękkie rysy twarzy, bardzo urocze i przystojne a tamten ostre i kwadratowe, przyznam bardzo pociągające.
- Nie, chyba go nie widziałam. Ale co w związku z tym?
- Nie powiedziałam ci, ale wtedy w bibliotece znalazłam karteczkę ''przyjdź za dwa dni o 18:18''. No i przyszłam oczywiście zaraz po kozie. Najpierw zmierzył wisiorek jakby nie dowierzał, że to ja go mam - wyciągnęłam wisiorek spod bluzki - A wiesz co się okazało? To on zostawił karteczkę, paplał coś od rzeczy, że nie jestem zwyczajna, o jakichś planach i że dowiem się wszystkiego w swoim czasie. Jesli chciał mnie przestraszyć nieźle mu się udało a jeśli to jakiś podryw no to niezbyt udany.
- Extra! Może jesteś superbohaterką, coś jak wonderwoman albo on jest wampirem lub wilkołakiem!- Zapiszczała podekscytowana i przyglądnęła się uważniej wisiorkowi.
- To nie jest śmieszne. Ale dobra nieważne, może głupi zbieg okoliczności. Ej przecież połowinki za 4 dni! Ale ja nie mam w co się ubrać.. nie mogę iść w spodenkach i koszulce w kwiatki...
- Słuchaj jutro wybierzemy się na zakupy, okej? eż sobie muszę coś załatwić... - usmiechnęła się tajemiczo.
- Mówiłaś ze nie idziesz! gadaj, co to za szczęściarz? - Szturchnęłam ja łokciem.
- Bo wiesz no... Robert zaprosił mnie na połowinki i ...
- Robert? no nie wierzę, znaczy wiedziałam że mu się podobasz ale..
- Wiedziałaś?! - spojrzała na mnie z niedowierzaniem - Dlaczego mi nie powiedziałaś wcześniej?
- Bo uważam, że jest nieodpowiedni dla ciebie, nie idz z nim- przybrałam kamienną twarz.
Syzane zaczerwieniła się.
- żartowałam, mówiłam że ci się odpłace.
- Ty małpo jedna - zaczęłyśmy się śmiać.
* Dzwieczyny co wy się tak drzecie! Kim już śpi, trochę wyrozumiałości!* Usłyszałyśmy głos taty z pokoju naprzeciwko. Prychnęłyśmy.
- Dobra idę pod prysznic, wymiana i idziemy spać co?
Popatrzyłyśmy na siebie na chwilę i jednocześnie : Nieee!

***
Zasnęłyśmy chyba o 4 nad ranem. Ostatni raz śpię tylko dwie godziny w ciągu tygodnia. Pożyczyłam od niej jakieś w miarę ubrania bo oczywiście nie wzięłam swoich. Kolorowa ręcznie robiona koszulka na ramiączkach się nada - ma ich tysiące, każda inna - krótkie czarne spodenki.spodenki i brązowy kardigam. Wyglądam teraz trochę jak ona, brakuje mi okularów z okrągłymi oprawkami i sweetfoci z ręką z gestem peace. Wyszłam z pokoju. Tym razem ja pierwsza idę do toalety wczoraj czekałam na nią godzinę na swoja kolej.  W tym samym czasie wyszedł Gale w samych bokserkach. Spojrzeliśmy sobie w czy. Nareszcie mogę przyznać że nie muszę tak bardzo ukrywać co do niego czuję. Zwisał zaparty rękami o framugi, jego twarz była przy mojej. Uśmiechnął się uroczo. Mam nadzieję ze nie zrobiłam głupiej miny spowodowanej jego widokiem praktycznie w samych bokserkach.
- Dzień Dobry królewno śnieżko - puścił się i stanął przede mną - podwieźć was dzisiaj? Nie przyjmuje odmowy. 
- A więc będziemy gotowe na 7.30 
I poszłam do łazienki. Odprowadził mnie wzrokiem i zszedł na dół. 
wyszykowałam się a po mnie weszła Syzane.Wsiadłyśmy do samochodu i pojechałyśmy do szkoły. wysiadając nastawił swoje ramię i wsunęłam w nie swoja rękę. Jak stare małżeństwo. Znaczy nie byliśmy parą więc taki układ jak najbardziej mi odpowiadał. Za rękę za wiele a tak to jakbyśmy jeszcze byli przyjaciółmi. Po części nie chcę być tylko przyjaciółką. Ale dobre i to. Wszyscy patrzyli się na nas z zaciekawieniem, z zazdrością, z obojętnością lub podekscytowaniem. Zapomniałam, że szkoła to jedna wielka plotkarnia. Ale nie obchodziło mnie to. Przechodząc pochwyciłam wzrok Rissela. Patrzył na nas z zainteresowaniem. Zauważyłam iskrę w jego oku. Odwróciłam szybko wzrok, co on mnie obchodzi? 
Teraz mam angielski. Wychodząc już po lekcji chciałam wymienić  książki. Gdy zamknęłam szafkę ukazała się piękna twarz Rissela. Co on takiego miał w sobie że mnie tak interesowało?
- Jesteście na językach połowy szkoły, przynajmniej wszystkich ważniaków - podniósł brew i wsadził ręce w kieszenie opierając się o szafki.
- To nie ich sprawa, twoja także.
- Dobrze dobrze, nic się nie dzieje - uniósł ręce w akcie uspokojenia mnie i posłał uśmiech.
- A co byś powiedziała gdybym chciał ci dzisiaj coś pokazać?
- Nie wiem czy chcę zobaczyć cokolwiek przy twoim boku boski alvaro 
- ałć, ranisz moja duszę- jaki tam zaraz alvaro, nie proponuje tego każdej napotkanej dziewczynie. To twoja jedyna szansa.Przemyśl to-  Przechodząc musnął moja talię odwracając mnie w swoja stronę i zniknął w murach szkoły. 
Po plecach przeszły mnie ciarki. Nie wiem co w nim takiego jest, że chciałabym pójść za nim wszędzie. Poszłam do przyjaciół. Stanęłam opierając się o filar i słuchałam o czym rozmawiają by móc dołączyć do rozmowy. Wsadziłam ręce do kieszeni. A to podstępny typek. rozwinęłam karteczkę z napisem '' Przedział z komiksami.18.18'' Przygryzłam lekko wargę. Przez twarz przeleciał mi uśmiech.






























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz